Medycyna i zdrowie
Żyć długo i zdrowo

Królewna Śnieżka – czy zimno zostanie panaceum XXI wieku?

3 października 2015

Królewna Śnieżka – czy zimno zostanie panaceum XXI wieku? Mamy szczęście żyć w XXI wieku. Szczęście – nie dlatego, że widzimy w kalendarzu zmianę tysiącleci. I nawet nie dlatego, że postęp technologiczny pozwala zadzwonić z pracy prosto do kuchenki mikrofalowej i „poprosić” żeby już gotowała obiad. XXI wiek stworzył dla nas, kobiet, wszystkie warunki, aby być pięknymi, młodymi i czarującymi o wiele dłużej niż można było marzyć kobietom kilka stuleci wstecz. I daleko nie na ostatnim miejscu w rankingu najbardziej efektywnych sposobów zachowania piękna jest krioterapia czyli leczenie zimnem. Metoda ta obejmuje wieloaspektowy wpływ na organizm substancji takiej jak ciekły azot. Z jednej strony, jego działanie „niszczące” przydaje się jeżeli chcemy usunąć defekty kosmetyczne takie jak brodawki, kurzajki, blizny, inne formacje skórne. Z drugiej strony, oddziaływanie zimna powoduje najpierw zwężenie, a następnie rozszerzenie naczyń krwionośnych. To wzmacnia przepływ krwi i aktywizuje procesy wewnętrzne ciała, pobudzając go do walki z chorobą i starością. Minus 5 lat – w kilka minut! Po tej prostej procedurze trudno jest poznać siebie w lustrze. Czego tylko nie wymyślają kosmetolodzy dla naszej twarzy, żeby w jak największym stopniu zachowała młodość i świeżość! Wszelkiego rodzaju liftingi oraz masaże i peelingi, bioaktywne kremy, a nawet zastrzyki podskórne i skalpel chirurgiczny… Zaskakujące, ale to wszystko może zastąpić krioterapia. Używając aplikatora, na skórę jest kierowany (w niewielkich ilościach) ciekły azot o temperaturze wrzenia -196 stopni Celsjusza, co aktywnie wpływa na skórę i zwraca młodość. Taki kriomassaż zwiększa przepływ krwi. To znacznie poprawia elastyczność skóry twarzy i szyi, zwęża pory, wygładza nierówności. Nie należy zapominać, że stosowanie kriomassażu w połączeniu z innymi zabiegami (nie krio-) wielokrotnie wzmacnia efekty. Technologia zwana krioaplikacją pozwala na usunięcie takich formacji skórnych, jak brodawki, kurzajki. Stosuje się specjalny zbiornik z końcówką-aplikatorem. Wymienna końcówka tego urządzenia musi dokładnie pasować do średnicy obiektu (lub raczej być trochę większa: żeby „uchwycić” nawet do 1 milimetra zdrowej skóry). Procedura wymrażania jest zazwyczaj wykonywana 1-2 razy. Brodawka twardnieje i blednie, a w końcu odpada. Jeśli to konieczne, wizyta do kosmetyczki powinna być powtórzona nawet kilka razy – wszystko zależy od złożoności problemu. Cudowne wyniki daje ciekły azot i w przypadku piegów i innych „słonecznych” prezentów. Po kursie krioterapii skóra oczyszcza się i staje się dziewiczo czysta! Włosom zdrowym i pięknym – zdecydowanie TAK! Na wiele schorzeń takich jak łojotokowe zapalenie skóry, łupież, łysienie pomocny będzie kriomasaż. W tym przypadku azot jest rozpylany ruchami kołowymi w strefach porostu włosów. 10-20 minut, a głową w dosłownym tego słowa znaczeniu, zostaje pokryta szronem. W ogniskach łysienia używany jest kierunkowy strumień przez 1-2 minuty. Na całkowite wyleczenie z „kłopotów z głową”, trzeba przejść 2-3 kursy po 15-20 procedur w odstępie około miesiąca. Piękne ciało to też marzenie każdej kobiety. Tutaj pomocna będzie komora zimna, czyli tzw. kriosauna, polegająca na przebywaniu przez 2-3 minuty nago w bardzo niskich temperaturach – nawet -110 do -160 stopni. Taka procedura zwalcza cellulitis, nadwagę, poprawia odporność i jest stosowana w leczeniu całego szeregu chorób. Być może już w Państwa mieście funkcjonuje salon krioterapii? Warto sprawdzić!

Kategorie: Dieta | Tagi: , ,