Medycyna i zdrowie
Żyć długo i zdrowo

Archiwum z Wrzesień, 2015

Boje się… rodzić!

23 września 2015

Boje się... rodzić! Często można to usłyszeć od kobiety. W czasach obecnych rozwój środków antykoncepcyjnych, który z wielu powodów jest zjawiskiem ogromnie pozytywnym, bo pozwala realizować społeczną koncepcję świadomego rodzicielstwa, doprowadza do sytuacji, że kobieta odkłada z roku na rok decyzję pozostania matką. Boi się odczuć towarzyszących ciąży i porodowi, boi się odpowiedzialności, nie chce zmieniać trybu życia… Postaramy się rozwiać kilka mitów o porodzie. Porody są zawsze bolesne. Oczywiście, porodu nie da się porównać z zabiegiem kosmetycznym w salonie spa pięciogwiazdkowego hotelu. Ale to że niektórzy mówią o bólu nie do zniesienia nie zawsze jest uzasadnione. Chodzi o to że próg wrażliwości na ból jest różny dla każdej kobiety. Są szczęściary, w których jest on niski i poród idzie łatwo. Najważniejsze to nie panikuj za wcześnie. Po pierwsze, żeby przygotować się do tego ważnego wydarzenia, będziesz miała dziewięć miesięcy, podczas których można nauczyć się oddychać w specjalny sposób i stosować „przeciwbólowe” techniki. Po drugie, skurcze powodują ból nie na długo – tylko kilka godzin przed porodem „napadami” co kilka-kilkadziesiąt minut, a jeśli traktować je w sposób odpowiedni, to staje się to dużo łatwiejsze do zniesienia. Psycholodzy, na przykład, twierdzą że dyskomfort powoduje sama kobieta, kiedy z jakiegokolwiek powodu nie chce rodzić – boi się, albo nie jest wewnętrznie gotowa na zmiany w swoim życiu. W efekcie, pojawia się pewien sabotaż: maluch daje impuls do porodu, macica odbiera go, jej szyjka się otwiera. Ale z podświadomości przyszłej matki nadchodzi inny sygnał – NIE! W efekcie mamy opóźnienie porodu, kiedy każdy cierpi – i mama, i dziecko. Tak więc, najlepiej przygotować się psychologicznie, że wszystko pójdzie szybko i łatwo. Po porodzie można zapomnieć o sylwetce. Są takie szczęśliwe kobiety, których figura po porodzie staje się lepsza, albo nie zmienia się. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: są w mniejszości. Reszcie po porodzie pozostaje od 3 od 10 kg kilo. Nie trzeba się bać – jest to zjawisko korzystne – są to zapasy organizmu na karmienie piersią. Kobieta karmiąca naturalnie traci dziennie ponad 500 kcal z mlekiem. Po zaprzestaniu karmienia patrzymy co nam zostało, i dopiero z tym zaczynamy „walkę”. W 90% przypadków dieta i ćwiczenia załatwią sprawę w ciągu kilku miesięcy. Koniec z szalonym seksem. Lekarze XXI wieku twierdzą: sex w czasie ciąży nie tylko nie jest przeciwwskazany, ale przeciwnie, ma korzystny wpływ na organizm matki i dziecka. Oczywiście, jeśli istnieją szczególne przeciwwskazania (ciąża zagrożona) lekarz zaleci powstrzymywać się od stosunków. W innych przypadkach, można uprawiać seks bez ograniczeń. Zmiany hormonalne pobudzają kobiece zmysły i pragnienie intymności. Ponadto, większość kobiet właśnie w ciąży naprawdę budzi się seksualnie i podczas ciąży, wielu przeżywa najbardziej intensywny orgazm. Jeżeli jednak ze względu na rozpowszechniony mit o szkodliwości seksu, przyszła matka boi się zaszkodzić dziecku i nie daje dojść do głosu własnym pragnieniom, staje się nerwowa i zła, i jest to dużo bardziej szkodliwe dla płodu. Ale kochajmy się tylko wtedy, gdy mamy ochotę na seks naprawdę, i nie jest on narzucony przez męża. Niestety, około 35% kobiet w okresie ciąży ma zmniejszone libido. W tych przypadkach szybko powraca ono po porodzie.

Kategorie: Codzienność | Tagi: , ,

Grypa czy szczepionka?

20 września 2015

Grypa czy szczepionka? Grypa jest już u progów. Będziemy się bronić czy nie? Eksperci twierdzą, że tegoroczna grypa nie zaskoczy nas swoją kreatywnością. Nie doda nam adrenaliny ani świńska grypa, ani ptasia … Nawet trochę smutno, no nie? Mimo to pytanie o aktualność szczepionek jest ciągle na miejscu. Opinie specjalistów na temat szczepień przeciwko grypie są podzielone mniej więcej po równo. Najpierw wysłuchajmy tych, którzy są „za” szczepionkę przeciwko grypie. 1. Szczepienie przeciwko grypie zmniejsza ryzyko zarażenia się wirusem o 70-90%. 2. Rozwój technologii szczepionek do immunizacji przeciwko grypie poprawia się z roku na rok, co zakłada coraz wyższy poziom bezpieczeństwa. 3. Szczepienie przeciwko grypie nie tylko znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo zarażenia się grypą, ale również eliminuje powikłania grypy (jeśli osoba jednak się zarazi). 4. Szczepionka przeciwko grypie jest wielofunkcyjna, czyli działa nie tylko przeciwko wirusowi grypy, ale również chroni przed innymi wirusami, które powodują symptomy „przeziębienia”. 5. Przebyta grypa – jest to bardzo silny cios w naszą odporność. 6. Po grypie organizm jest zbyt słaby, aby stawiać przyzwoity opór infekcjom, wtedy nawet słabe wirusy lub bakterie atakują. Dlatego wiele osób zaraz po grypie dostaje anginy albo innych zakażeń bakteryjnych. 7. Większość istniejących leków, reklamowanych jako panaceum w leczeniu grypy, tylko usuwa objawy, a nie wpływa na przyczynę choroby, którą jest wirus. Lepiej być zaszczepionym i nie chorować, niż wydawać pieniądze na nieskuteczne leczenie. Chcielibyśmy teraz udzielić głosu przeciwnikom szczepień przeciw grypie. 1. Żaden jasnowidz nie podejmie się z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, który szczep wirusa grypy uderzy człowieka w tym roku. 2. Szczepienie przeciwko grypie – zawsze stres dla odporności. Możemy się zaszczepić akurat na te szczepy, które nas nie zaatakują. 3. W celu wykształcenia odporności po szczepieniu przeciwko grypie ciało potrzebuje od sześciu do ośmiu tygodni. W tym czasie organizm jest osłabiony i może akurat złapać inny szczep grypy. Jaka jest gwarancja, że w tym czasie organizm nie będzie miał komplikacji choroby na tle osłabienia odporności przez szczepienie? 4. Pytanie szczepień przeciw grypie jest mocno dyskutowane ze względu na komercyjną stronę: reklamy sugerują droższe szczepionki, naturalnie, ze szczególnym uwzględnieniem ich wyjątkowej skuteczności. Jednak większość ekspertów twierdzi, że skuteczność tych szczepionek jest taka sama. Różnica – to tylko cena. 5. Jeden z ważnych aspektów: niektóre szczepionki nadal zawierają związki rtęci jako konserwant. 6. Nie ma ludzi absolutnie zdrowych. Oznacza to, że praktycznie każdy organizm toczy ukrytą walkę odporności z czynnikami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Jest możliwe, że szczepionka zaburzy równowagę, i w efekcie wyjdzie nam jakaś inna choroba, albo reakcja alergiczna. A co ze szczepieniem dzieci? Tutaj znów opinie są podzielone. Po pierwsze, dzieci najgorzej znoszą grypę, dlatego zwolennicy szczepień zalecają zastosować immunizację. Z drugiej strony, kalendarz szczepień malucha i tak jest wystarczająco napięty, i cały czas jego system odpornościowy zwalcza coraz to kolejne infekcje i wirusy, więc czy nie będzie szczepionka na grypę tę kroplą, co przepełniła szalę? Szczepienie jest przeciwwskazane osobom chorym na jakiekolwiek zakażenia, astmę, choroby układu nerwowego, przewlekłe choroby płuc i górnych dróg oddechowych, serca i naczyń krwionośnych, nerek, z nadciśnieniem tętniczym, choroby układu endokrynnego, choroby krwi, ciężarnym kobietom.

Kategorie: Codzienność | Tagi: , ,

Guma do żucia – plusy i minusy

16 września 2015

Guma do żucia - plusy i minusy Codziennie w telewizji patrzymy na młodych mężczyzn z białym zębami, którzy ruszają na podbój płci przeciwnej ze świeżym oddechem, a równocześnie zwalczają próchnicowe groźne potwory. Cały ten spektakl stworzony jest po to, abyśmy – kiedy następny raz będziemy w supermarkecie – umieścili w koszyku parę opakowań gumy do żucia. Oczywiście, mało prawdopodobne jest, że człowiek ma nadzieję żując gumę na serio dołączyć do grona tajnych agentów, ale za to ma pewność że teraz to na pewno jego zęby są dobrze chronione. Spróbujmy się zastanowić, czy temu co widzimy w reklamie, można zaufać. Guma, jej rzekome funkcje – a nasze zęby. Wybielanie. Ważnym wskaźnikiem stanu zębów jest biały kolor. Palenie papierosów, picie kawy, herbaty, czerwonego wina, niedokładne oczyszczenie powierzchni zęba – wszystko to prowadzi do żółknięcia. A potem, zgodnie z zaleceniami lekarzy dentystów z reklamy, zaczynamy uciekać się do wybielania – też za pomocą gum do żucia. I tu czeka nas rozczarowanie: guma do żucia całkowicie niezdolna jest do usunięcia przebarwień nazębnych. Tutaj nielicznymi wyjątkami mogą być gumy do żucia z mikrogranułkami w ich składzie, które mogą lekko „podrapać” powierzchnię zęba. Jednakże użycie gumy nie może zastąpić pełnego czyszczenia zębów. Zapobieganie próchnicy zębów. Inną szeroko reklamowaną zaletą użycia gumy jest zapobieganie próchnicy. Próchnicę powodują resztki żywności, które nie są usuwane z jamy ustnej i ostatecznie powodują zniszczenie warstwy ochronnej powierzchni zęba. Guma sama nie może dostać się do trudno dostępnych powierzchni w ustach, ale ze względu na to, że powoduje wydzielanie śliny – sprzyja dodatkowemu „płukaniu”, a tym samym eliminuje pozostające kawałki jedzenia. Tu jednak warto zastanowić się nad takim faktem, że jeśli próchnica już jest obecna, to przyczepianie się gumy do zęba może przyśpieszyć proces jego niszczenia. Wzmocnienie stawów żuchwy i dziąseł. Zważywszy, że większość naszej żywności jest zbyt miękka, i nie wymaga aktywnego żucia, i my sami, szczerze mówiąc, nie lubimy długo przeżuwać jedzenie – wolimy go przełknąć jak najszybciej, – nasze żuchwy nie są wystarczająco rozwinięte. Aby zachować swoją jamę ustną w tonusie, zaleca się stosowanie gumy do żucia po każdym posiłku: od 3-5 min aktywnego żucia i stopniowo zwiększając ten odstęp czasu. Oczywiście, to może być stosowane jeśli nie ma stanu zapalnego lub uszkodzenia stawów żuchwy. Trawienie. Mówi się, że użycie gumy po posiłku stymuluje trawienie i dodatkowe ruchy żucia, zwiększają aktywność naszego układu pokarmowego. Pozwala to na szybsze i łatwiejsze trawienie wszystkiego, co zostało zjedzone. Guma do żucia a koncentracja, myślenie, pamięć. Podczas wojny koreańskiej, wojska amerykańskie zostały zaopatrzone w specjalne smakowe gumy do żucia, aby żołnierze mogli w skupieniu wykonywać swoje zadania. A według brytyjskich naukowców, stosowanie gumy do żucia może wpływać na rozwój myślenia i pamięci. Odświeżenie oddechu. Tutaj nie da się zaprzeczyć, że guma swoją funkcję spełnia. Nie da się osiągnąć tego efektu na kilka godzin, no ale po zjedzeniu sałatki z cebulą jest to nasz jedyny ratunek.

Kategorie: Dieta | Tagi: , , ,

Miód – o korzyści i nie tylko

12 września 2015

Miód - o korzyści i nie tylko Miód, zwłaszcza w naszej kulturze, jest tradycyjnym środkiem na przeróżne schorzenia. Oprócz zwykłego mleka z miodem na przeziębienie, istnieje jeszcze cały szereg przepisów, ułatwiających nam życie. Sprawa w tym, że miód posiada w swoim składzie substancje aktywne, mające działanie antybakteryjne. Na tym na przykład opiera się znana metoda sprawdzenia, czy miód jest naturalny: należy posmarować kawałek surowego mięsa miodem i położyć w ciepłe miejsce. W przypadku gdy miód jest naturalny, mięso w ogóle nie zaczyna się psuć. A na czym polega „magiczne” oddziaływanie mleka z miodem? Oprócz antybakterialnego efektu miodu dochodzi też zawarty w mleku tryptofan – bardzo ważny aminokwas, którego nasz organizm nie jest w stanie samodzielnie wyprodukować. Tryptofan uczestniczy w produkcji serotoniny, poprawiającej samopoczucie i pomagającej zasnąć. A więc nie jest to po prostu napój, a ma oddziaływanie na poziomie leku. Wiadomo, że właściwości miodu zależą także od rodzaju kwiatów, będących jakby „u źródła” powstawania tej cudownej substancji. Miód z akacji – środek na kaszel i przeziębienie, a także na wzdęcia. Miód z koniczyny – zaspokaja i jest dobry nawet dla małych dzieci. Miód z lawendy – środek na nerwy, ma właściwości przeciwbólowe. Miód z lipy pomaga na ból głowy, jest wskazany przy ciągłym stresie. Miód dziki leśny z drzew iglastych (cedrowy, sosnowy, jodłowy – uważany za najbardziej cenny wśród miodów) jest prawdziwym panaceum – pomaga zwalczyć cały szereg infekcji, uzdrawia drogi oddechowe i moczowe. Ogólnie znana jest skuteczność miodu w leczeniu takich schorzeń jak stany zapalne jamy ustnej i gardła. Rany ropiejące leczono miodem już w starożytności. Nieraz efektywność miodu przewyższa efektywność antybiotyku – rany goją się szybciej. Aczkolwiek dziś wiadomo, że w naturalnym miodzie są zawarte spory różnych mikroorganizmów i zanim stosować go w celach leczniczych na otwarte rany należy poddać go odpowiedniemu odkażaniu i potrzymać co najmniej 3 miesiące w lodówce. Z tego też powodu przeciwwskazane jest podawanie miodu dzieciom zanim ukończą 1 rok życia. Często w miodzie są zawarte spory Clostridium botulinum, które nie są szkodliwe dla starszych dzieci i osób dorosłych, ale w przypadku niemowląt mogą doprowadzić do bardzo poważnego zatrucia jadem kiełbasianym (betuliną – jedną z najgroźniejszych neurotoksyn). Nie należy zapominać również o wysokiej zawartości alergenów w miodzie – oprócz tych o pochodzeniu „pszczelim” miód często zawiera pyłki traw i kwiatów. Białko pszczele jest jednym z najsilniejszych alergenów. Kiedy zaczynamy podawanie miodu dziecku po raz pierwszy, niech to będą bardzo małe ilości, ponieważ niewykryta alergia może skończyć się nawet szokiem anafilaktycznym. Mniej poważne objawy alergii na miód, których jednak nie wolno lekceważyć – to wysypka, biegunka, łzawienie oczu albo katar. Jeżeli ktoś w rodzinie (rodzic, rodzeństwo) jest uczulony na produkty pszczele, najlepiej zaczekajmy z próbą podania miodu nawet i do trzecich urodzin. Miód zawiera same proste cukry, i jest niezwykle kaloryczny. O tym muszą pamiętać osoby z nadwagą i cukrzycy.

Kategorie: Dieta | Tagi: , , ,

« Poprzednie